• To tylko prowizorium

    To, co oglądacie - to nie jest jeszcze w żadnym wypadku radio internetowe, takie "prawdziwe", z programem na żywo i wszelkimi przynależnymi utensyliami. Tę witrynę wypada raczej nazwać "składnicą plików dźwiękowych". Znajdziecie tu przede wszystkim niedostępne na ogół - lub bardzo trudno dostępne - rejestracje koncertów, głównie odwołujących się repertuarem mniej lub bardziej bezpośrednio do szeroko pojmowanej sfery polityki. W nieco dalszej - ale niezbyt odległej - przyszłości pojawi się też gadana publicystyka (bo pisaną już mamy), w naszym zamierzeniu aktualna; zapewne w pierwszej kolejności będzie to audycja o z grecka brzmiącej nazwie nazwie ANTYPPIS, co u nas wykłada się jako ANTYPopulistyczne Pogwarki Inteligentnych Staruszków (naprawdę nie miały to być "pogwarki" tylko inne słowo, ale, hm... niezbyt parlamentarne)... No, ale zobaczymy. Nie wykluczamy, że będzie to inna audycja i o innej nazwie. W ogóle z nami nic nigdy nie wiadomo na pewno. Od czegoś trzeba było zacząć; zaczęliśmy od tej witryny, bo było łatwo i tanio. Nie znaczy to, że rezygnujemy z "prawdziwego" radia Sieciowego. Będzie. Poczekajcie, tymczasem bywajcie tu.
  • Strony

  • Satystyki witryny

    • 15,627 odsłon
  • Kontakt

  • Zbadaj swoje łącze!

    Test your Internet connection speed at Speedtest.net
  • Kanał RSS

Pisze Garstka

Co teraz zrobią ze sobą genetyczni patrioci?

Gdy ktoś jest – tak jak ja – genetycznym patriotą, ten zaraz po przebudzeniu zaczyna dbać o substancję narodową i nie przestaje aż dobry sen sklei mu utrudzone oczy. Ja tak mam już od pierwszego poranka po wyborach.

Martwię się co zrobią ze sobą moi ziomkowie – genetyczni patrioci – jak np. pan Suski, który za genetyczny patriotyzm dostał legitymację AK od weteranów, pan Giertych, który ostrzyżonymi patriotami obsadzał stanowiska, pan Wrzodak, który samym swym istnieniem ewokował i indukował w otoczeniu iskrzący patriotyzm, pan Orzechowski, który dbał, aby genetyczny patriotyzm nie został skażony jakimś małpim dodatkiem i ewolucyjną trucizną i setki, setki innych.

Wstyd byłby zapomnieć o Braciach! Tu nawet żadnych argumentów nie trzeba. Wprawdzie jeden musi jeszcze trochę pocierpieć, patrząc z wysokości Namiestnikowskiego Pałacu na splugawiony kraj, gdzie nikt go nie chce przepraszać, a drugi jest jego rzecznikiem w sprawach godnościowych – ale to za mało! A Dorn?! Czyż on, najwierniejszy z wiernych, jako ten Hiob dzielnie przetrwawszy wielką próbę odsunięcia – czyż on nie zasłużył na miano Wybitnego Polaka, genetycznego patrioty?! To nic, że wybrali go wierni włościanie z podwarszawskich zagajników i baraczków na swego deputata – to za mało! A czymże on gorszy od wieszcza Adama? Może napisał mniej – ale ile powiedział! A genetyczni patrioci i prawdziwi chrześcijanie, którzy pojechali swego czasu na kolanach do genetycznego chilijskiego patrioty – pana Pinocheta – z tym, co mieli najlepsze – ze szkaplerzykiem, gratulacjami za dzielność i z dobrym słowem ideowego sojusznika? Czyż oni mogą być pominięci? Zwłaszcza dwojga imion niezapomniany wzorzec moralny Marek Jurek, specjalista od przykazania nie zabijaj (z wyjątkiem chilijskich komunistów)?

Cóż oni teraz zrobią, gdy liberalno-kosmopolityczna zaraza zainfekowana przez Tuska, Bartoszewskiego i PO-spółkę, wraz z zamaskowanymi postkomunistami – Geremkiem, Lisem i całym plugawym LiD-em ruszy ławą na świętą Ojczyznę ziejąc miazmatami???

Proponuję otoczyć ich najwyższą troską i założyć im rezerwat – tak jak cywilizowani, chrześcijańsko-protestanccy traperzy zakładali Indianom, dając tym najwyższy dowód miłości bliźniego i troski o zachowanie pradawnych obyczajów – no i substancji oczywiście też. Tam trzeba przemieścić również zagrożoną populację wiernych i zaangażowanych kapelanów wszelkich instytucji, służb i jednostek.

Aby podnieść współczynnik reprodukcji należy tam utrwalić w sposób skrajny i absolutny nierozerwalne więzi rodzinne w formacie: 2 + 10 + teściowa, zakazać aborcji i eutanazji, przeszczepów, transfuzji i fuzji międzypartyjnych, które jak wiadomo psują krew. Trzeba ich dobrze odżywiać, zabronić alkoholu i używek, zabezpieczyć przed zgubnym wpływem cynicznych masońskich idei UE, odciąć od książek, które mogą wzburzyć i zmącić chłonne umysły, a których większość od dawna powinna już być na indeksie. Witaminy i używki nie są wskazane, jako też penicylina – bo to wymysły masonów i wykształciuchów – a jak nawet nie ichnie, to i tak nie ma to żadnego znaczenia. Wystarczą nasze, przaśne odwieczne środki: cebula i czosnek, kataplazmy i krwie puszczanie i modły, modły i jeszcze raz modły! Wszak co ma się stać, to i tak się stanie, skoro takie są wyroki Opatrzności.

A propos – dlaczego Opatrzność odwróciła się od swego wiernego stada wraz z jego baranami-przywódcami? Eli, Eli, lamma sabathani?! Dlaczego Episkopat tego nie wyjaśnia? Czemu nie zdradza tego Najwyższy Radioaktywny Ojciec?

A ja, też genetyczny patriota, czy znajdę dla siebie miejsce w tym rezerwacie? Obawiam się, że za moje plugawe grzechy postkomunizmu, ubekizmu, wykształciuchostwa, łżeelictwa, zepsuty język i obyczaje itd., itp., nie zostanę tam wpuszczony i z rozpaczy będę musiał chlać wódkę, walić kolejne panienki, jeździć po Europie bez granic i narkotyzować się zdegenerowanymi wyziewami Amsterdamu, Londynu, Dublina, Paryża i Berlina. Żadnej litości! Dobrze mi tak zaprzańcowi!

Nasza ulica murem podzielona…

Odradza się ponoć pomysł oddzielenia jakimś płotem gmachów Rady Ministrów od świata – a zwłaszcza od ulicy, po której chadzają demonstranci i obozują pielęgniarki. Pomysł rzucił ponoć BOR – czyli nikt, bo tam już nie ma nawet harcerzy z potwierdzoną specjalnością wartownika. Dla niewtajemniczonych – to są ci faceci w czerni, z parasolami antygranatnymi i teczkami nie-do-przestrzelenia, z których każdy musi być dwa razy wyższy od średniej z bliźniaka i nie może się tak samo nazywać, bo mu dają kwiatki przez pomyłkę.

Pomysł mi się podoba: w końcu ci zabezpieczeni i oddzieleni będą zarazem odizolowani od świata normalnych ludzi. To już jest jakiś plus. Ponadto – wystarczy w pewnym momencie założyć kłódki na furteczkach i oszczędzimy na konwoju.

No ale pomysł się jakoś ślimaczy. A to jakiś konserwator wojewódzki bruździ, a to koncepcja jest łagodzona – od trzymetrowego parkanu (zapewne ze szkłem i drutem kolczastym na szczycie), do jakiegoś wątłego płotka, który byle górnik z kilofem przeskoczy. Towarzystwo Opieki nad Zabytkami się dziwi pomysłowi i udaje konsternację, jakby zapomniało, że ochronie podlegają też relikty pobolszewickie – nazwisk nie wymienię. Młodziakom przypominam, że „czerwony terror” rozpętał nasz krajan – Feliks Edmundowicz – po nieudanym do końca zamachu na towarzysza Lenina. Tradycja zobowiązuje. Wprawdzie żadnego zamachu jeszcze nie było – ale ponoć „miał być” i go udaremniono.

Rzecznik, Jan Dziedziczak, kryguje się, że „póki jest rząd PiS-u, ogrodzenia nie będzie”. Łatwa obietnica. To oczywiste (jak mawia Jarosław Mądry) – nie zdążą ze stadionami przed 2012, a co dopiero z płotem przed październikiem.

Układowa i niesłuszna „Gazeta Wyborcza” komentuje: „Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś przy zdrowych zmysłach próbował wygradzać część Alej Ujazdowskich”. To prawda, trudno, tylko ten warunek dot. zdrowych zmysłów jest niepokojąco surowy. Ktoś przecież jednak próbuje….

Mój szef, generał Kiszczak, podczas ponurej nocy stanu wojennego, jako powszechnie znienawidzony nr2 ówczesnego reżimu, kat narodu, agent sowietów i gnębiciel wszelkich swobód, jeździł wtedy po Warszawie maleńkim Peugeotem 202, bez kierowcy i obstawy i co gorsze nawet bez pistoletu lub myśliwskiej fuzji. Taki był nieostrożny! Ryzykant jeden.

Kilkanaście lat potem, spotkanie dzisiejszego kandydata Samoobrony do Sejmu RP – a wtedy Premiera rządu RP, Leszka Millera z jego SLD-owskimi kolegami w klubie „Stodoła” przy Batorego, było zabezpieczone bramkami elektronicznymi i podwójną kontrolą z macaniem po kieszeniach jeśli był tam bilon. Tłum współtowarzyszy łaknących kontaktu z wybitnym politykiem czekał na rzadkim deszczyku, w postaci pozwijanego wężyka. W tym wężyku prawdopodobnie czaił się jakiś współtowarzysz – zamachowiec! Oddałem wtedy bramkarzom swoje zaproszenie i powiedziałem, żeby mnie zapraszający pocałował w dupę. Powiedzieli, że to zalecenie BOR-u. Odparłem, że każde zalecenie można zaakceptować, albo wysłać zalecającego do Tworek.

Kto dziś tak powie tym od płotu w Alejach Ujazdowskich?

Jedna odpowiedź

  1. Piosenka o Jarku Kaczyńskim

    (anonim z Internetu)

    Wyborcy PO, wyborcy LiD-u,

    Nie będzie Kaczor robił nam wstydu,

    Dzielnieśmy stali, dobrze wybralii.

    Jarek Kaczyński padł.

    Władzę oddadzą wkrótce pisiory

    Pójdą w odstawkę, na boczne tory.

    Waszą zasługą są te wybory!

    Jarek Kaczyński padł.

    Dość już gadania o “wykształciuchach”

    I łgarstw Kurskiego nie chcemy słuchać.

    Mogą nawijać w radiu Maryja.

    Jarek Kaczyński padł.

    Zafundujemy im kwarantannę,

    Leczyć nie warto, widoki marne.

    Wścieklizna trudna do wyleczenia

    Jarek Kaczyński padł.

    Może się uda już za 3 lata,

    Usunąć w niebyt drugiego brata.

    Podstawim taczki, wywieziem kaczki.

    Jarek Kaczyński padł.

    Pójdą na śmietnik wszystkie pisiory

    Kurski, Gosiewski i wódz ich chory.

    A za swym panem, Ziobro z Bielanem

    Jarek Kaczyński padł.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.