PRL był zwany “najweselszym barakiem w obozie” (małolatom wyjaśniam: chodzi o tzw. Obóz Socjalistyczny, czyli Kraje Demokracji Ludowej ze Związkiem Radzieckim na czele). Jednym z dowodów na to jest pozornie niewinna piosenka młodego płowowłosego pacholęcia, która niżej podpisanego zwaliła w konwulsjach śmiechu kilkadziesiąt lat temu z fotela podczas oglądania festiwalu opolskiego. Owo młode pacholę, niewielu wówczas znany poeta i bard Maciej Zembaty, z niewinną i - nomen omen – śmiertelnie poważną miną wyśpiewało mianowicie… pieśń do melodii słynnego Marsza Żałobnego Chopina. Polska wiła się w rechocie; wielu uważa, że tak właśnie do naszej kultury masowej wdarł się czarny humor.
Nawet jednak jak na najweselszy barak był to absolutny szok. Zgorszenie krytyków i dostojników było całkowite i zupełne. Świętość narodowa została oto pohańbiona i splugawiona… Posłuchajcie tej pieśni.
Zamieszczony w: Nagrania


